Kryzys finansowy nie jest bliski, Fed powinien nadal podnosić stopy procentowe

Dlaczego akcje wciąż są drogie, a Fed podniesie stopy mimo problemów w sektorze bankowym? To i wiele więcej zdradzi dziś Tomas Pfeiler z Cyrrus.

Tomas Pfeiler

Moim gościem w dzisiejszym wywiadzie jest Tomáš Pfeiler, zarządzający portfelem w Cyrrus Investment Company, który wcześniej pracował również w Penzijní společnost České pojišt'ovna, studiował finanse na Uniwersytecie Masaryka w Brnie i posiada certyfikat CFA.

Ostatnio widziałem post na Linkedin, w którym napisał Pan, że akcje są nadal dość drogie. Czy to nadal prawda?

Konkretnie stwierdza Pan:

Amerykańskie akcje są drogie w kontekście rentowności obligacji. Gdyby porównać rentowność zysków z SPX do rentowności 10-letnich UST i zastosować premię historyczną, główny indeks giełdowy powinien być notowany około 20% poniżej obecnych poziomów. Ceny akcji i obligacji rozjechały się. Podczas gdy inwestorzy obligacyjni biorą pod uwagę oczekiwaną ponowną wycenę stóp terminowych, jastrzębie akcje nie odzwierciedlają jeszcze retoryki Fed. Tym samym pewna korekta na rynkach akcji jest mocno prawdopodobna.

W mojej ocenie nadal tak jest. Z szacunkiem mamy teraz Silicon Valley Bank, którego upadek ma konkretne implikacje dla rynku. Druga sprawa to podwyżki stóp procentowych, gdzie moim zdaniem w tym momencie Fed będzie nas uspokajał, że właściwie nic się nie dzieje i że muszą dalej poskramiać inflację.

"Akcje wciąż nie odzwierciedlają wyższych stóp procentowych, a one nie odzwierciedlają rentowności obligacji".

Kiedy możemy dojść do tego punktu, punktu, w którym akcje są tanie?

Powiedziałbym, że może to być nawet 10% niżej, wtedy uznałbym akcje za dobry zakup. Oczywiście, dobrze jest budować pozycję na długi okres i wykupienie regularnie, a nie timingować rynek w ten sposób. Tutaj poziomy, gdzie S&P 500 był na 4000 punktów są dla mnie wysokie, gdyż nie oddaje to odpowiednio skomplikowanego otoczenia gospodarczego.

Jeśli więc akcje są nadal drogie, to jaką strategię wybierasz? Czy chomikować gotówkę, czy też dostrzegać okazje gdzie indziej?

W tej chwili może nie jest złym pomysłem zdecydować się na obligacje o krótszym terminie wykupu, a jeśli chodzi o akcje, to skupiłbym się tam na tych, które mogą skorzystać na wyższych stopach - na przykład banki, oczywiście mam na myśli duże banki, takie jak JPMorgan $JPM-0.3%, Bank of America $BAC+0.1%, one są nadal bezpieczne i nie ma żadnych negatywnych wiadomości, takich jak - odpływy depozytów czy coś takiego. Z drugiej strony duże domy finansowe notują w ostatnich dniach rekordowe napływy depozytów.

Czemu przypisuje Pan hossę na akcjach z początku roku? Przecież jesteśmy świadkami zwolnień, słabych wyników i złych perspektyw na przyszłość.

Czynników jest kilka, jednym z nich jest spowalniająca inflacja, która wzbudziła nadzieje, że Fed może przestać podnosić stopy szybciej niż się tego oczekuje. Drugim czynnikiem jest płynność, na przykład Bank Japonii musiał kupować obligacje rządowe, ale tu akurat zmiana ustawień polityki była niewielka. No i Chiny starały się skokowo rozruszać gospodarkę, więc można powiedzieć, że Chiny i Japonia pokonały restrykcyjną politykę Fed. No i wreszcie czynnikiem są też inwestorzy indywidualni, którzy w przypływie optymizmu zaczęli kupować i wypełniać swoje portfele.

Teraz chciałbym przejść do aktualnego tematu, czyli SVB, które wstrząsnęło rynkami. Jakie jest Twoje spojrzenie na tę sytuację, czy uważasz, że jest to większy problem, czy może tylko jedna czarna owca?

Ja widzę to bardziej jako czarną owcę, bank nie radził sobie z napływem depozytów przez ostatnie dwa lata plus był naprawdę uzależniony od niestabilnych depozytów korporacyjnych.

Z powodu problemów finansowych bank przystąpił do sprzedaży papierów wartościowych i zrealizował na nich stratę w wysokości prawie dwóch miliardów dolarów. Zarząd firmy zdecydował się również na emisję swoich akcji za 1,75 mld dolarów, ale inwestorzy zareagowali negatywnie na to posunięcie, a próba załatania dziury doprowadziła do spadku kursu akcji firmy.

Podobny profil miał bank Signature i również poniósł porażkę, ale nie widzę tego i podobnych zagrożeń w całej grupie. Jak wspomniałem, większe banki, takie jak Bank of America i podobne, są dość stabilne i coś takiego nie stanowi tam ryzyka.

System bankowy jako całość jest generalnie odporny i od ostatnich kryzysów dość mocno się rozwinął. Ale banki o podobnym profilu biznesowym i płynnościowym jak SVB mogą wpaść w kłopoty.

"Moim zdaniem sytuacja jest mało prawdopodobna, aby wywołać kryzys finansowy".

Wiele osób porównuje obecną sytuację do Lehman Brothers, czy Pana zdaniem są jakieś podobieństwa?

Mogą być pewne podobieństwa z Lehman Brothers, to co łączy oba przypadki to fakt, że wszystko wybuchło z powodu podniesienia stóp przez Fed, więc nastąpiło przeszacowanie niektórych aktywów, które te banki miały w swoich bilansach. Ale na tym podobieństwa się kończą. Lehman Brothers był wyraźnie gorszy, ponieważ wstrząsnął całym systemem finansowym, system finansowy był wtedy bardziej powiązany, każdy miał inne ekspozycje wobec siebie, a ponadto banki były generalnie gorzej skapitalizowane, co oznacza, że niewielki błąd mógł zniweczyć kapitał. Pod wieloma względami cała sytuacja uległa poprawie, system finansowy nie był wtedy przygotowany na Lehmana, ale teraz jest przygotowany na takie wydarzenia, a władze są w stanie szybko zareagować, jeśli do nich dojdzie. Potwierdziło się to również w przypadku SVB.

Czy uważa Pan, że Fed może, a nawet będzie nadal podnosił stopy procentowe w tym momencie w połączeniu z wysoką inflacją i obecnymi wydarzeniami w sektorze bankowym?

To stanie się jasne w przyszłym tygodniu, rynek już w tym momencie wycenia cięcie stóp przez Fed pod koniec roku. Jednak tydzień temu rynek wyceniał przedział 5,5-5,75%, a obecnie wycenia co najwyżej dwie kolejne podwyżki.

Obecne projekcje na koniec roku wydają mi się jednak skonstruowane tak, jakby uwzględniono kryzys finansowy, w którym całemu systemowi finansowemu grozi destabilizacja i bank centralny nie miałby innego wyjścia, jak tylko ratować system przed upadkiem.

Obecnie mamy jednak inną sytuację, w której wydaje się, że system bankowy może szybko rozwiązywać sytuacje i problemy, obecne załamanie nie dotyczy całego systemu finansowego, dlatego nie sądzę, by Fed zrobił cokolwiek, by ratować stabilność finansową, wręcz przeciwnie, musi sobie radzić z inflacją, która jest na poziomie 6%, więc nie ma większego wyboru, jak tylko dalej podnosić stopy. Spodziewam się, że jeszcze jacyś urzędnicy będą uspokajać inwestorów, że zarażenie systemu finansowego nie jest nieuchronne, a głównym celem będzie nadal walka z wysoką inflacją.

  • Czy podobał Ci się dzisiejszy wywiad? Jeśli tak, to koniecznie śledź nas, moim dzisiejszym gościem był Tomas Pfeiler.

Proszę pamiętać, że nie jest to porada finansowa.


No comments yet
Timeline Tracker Overview