6 akcji z indeksu S&P 500 z najwyższym wskaźnikiem P/E
Stosunek ceny do zysku (P/E) należy do najczęściej obserwowanych wskaźników wyceny. Jednak gdy przekracza on kilkadziesiąt, a czasem nawet sto, przestaje być miarą przewartościowania i staje się przede wszystkim sygnałem, że coś się dzieje. Sześć spółek z indeksu S&P 500 notowanych jest dziś przy trzycyfrowych mnożnikach zysku. Przyczyny są jednak w każdym przypadku zasadniczo różne. W jednym chodzi o premię za wzrost, w drugim o jednorazowe odpisy, w trzecim o cykliczne dno rentowności. Gdzie zatem wysokie P/E stanowi rzeczywiste ostrzeżenie, a gdzie jest jedynie księgową iluzją?

Najważniejsze punkty
Trzycyfrowy wskaźnik P/E sam w sobie nie mówi nic o przewartościowaniu akcji. Kluczem jest różnica między mnożnikiem trailing a forward.
W przypadku trzech spółek z zestawienia wysokie P/E wynika z wpływów księgowych lub cyklicznego dna, a nie z premii za wzrost.
Różnica między P/E 480 a forward P/E 15 w jednej z firm pokazuje, jak łatwo screener może wprowadzić inwestora w błąd.
W dwóch spółkach technologicznych mnożnik pozostaje ekstremalny nawet po uwzględnieniu prognoz, co oznacza rzeczywiste ryzyko wyceny.
Wolne przepływy pieniężne są w przypadku tych spółek często znacznie ważniejszą miarą niż zysk księgowy.
Wskaźnik P/E, czyli stosunek ceny akcji do zysku na akcję, jest najbardziej rozpowszechnioną miarą wyceny na świecie. Jego zaletą jest prostota, ale największą słabością – właśnie ta sama cecha. Wskaźnik opiera się bowiem na zysku księgowym za ostatnie dwanaście miesięcy, który może być zniekształcony przez odpisy, koszty restrukturyzacji, amortyzację akwizycji lub po prostu przez to, że firma znajduje się na dnie cyklu gospodarczego.
Indeks S&P 500 jako całość jest dziś notowany powyżej dwudziestokrotności zysków, co przekracza długoterminową średnią, ale wciąż mieści się w przedziale uznawanym przez rynek za uzasadniony. Sześć analizowanych dziś spółek plasuje się jednak o rząd wielkości wyżej. Najtańsza z nich ma P/E przekraczające 280, a najdroższa zbliża się do granicy 600. Gdyby inwestor potraktował taką liczbę dosłownie, oznaczałoby to, że przy obecnym poziomie zysku zwrot z inwestycji nastąpi dopiero za kilka stuleci.
Właśnie dlatego każdy z tych przypadków należy rozpatrywać osobno. W trzech przypadkach są to firmy, których zysk w ostatnim roku został obniżony przez pozycje nadzwyczajne lub cykliczny spadek, a forward P/E, czyli mnożnik oczekiwanego zysku na następne dwanaście miesięcy, spada u nich do zwykłych wartości między piętnastoma a dwudziestoma pięcioma. W pozostałych trzech przypadkach mnożnik pozostaje wysoki nawet po uwzględnieniu prognoz, co oznacza, że rynek rzeczywiście płaci premię za przyszły wzrost.
Jeszcze jedna uwaga metodologiczna. Kolejność według P/E zmienia się praktycznie każdego dnia. Poniższe zestawienie nie jest więc stałym rankingiem, lecz próbką spółek z górnej części spektrum wyceny indeksu.

Doczytaj cały artykuł o MCHP
A do tego odblokujesz wartość godziwą i kolejne narzędzia
Członkostwo Black: analizy, screener, newslettery i nieograniczony StockBot.