Po wzroście o 80% Roivant według analityków ma nadal potencjał do 35%
Akcje spółki Roivant Sciences $ROIV wzrosły w tym roku o ponad 80%, a stoją za tym dwa wydarzenia w ciągu dwunastu dni. Najpierw amerykański regulator zatwierdził jej pierwszy lek, który jeszcze tego samego dnia trafił do sprzedaży. Potem nadeszły dane kliniczne dotyczące drugiego kandydata, w którym główny badany parametr przekroczył oczekiwania rynku mniej więcej dwukrotnie. Na tę drugą wiadomość akcje w ciągu jednego dnia zyskały niemal 19% i zamknęły się na historycznym maksimum. Analitycy mimo to podnieśli ceny docelowe jeszcze wyżej, najwyższa z nich zmierza do 55 dolarów, czyli o około jedną trzecią powyżej obecnego kursu.

Najważniejsze punkty
W ciągu dwunastu dni Roivant otrzymał zgodę FDA na swój pierwszy lek, a do tego dane kliniczne, które przekroczyły oczekiwania analityków mniej więcej dwukrotnie. Akcje zyskały na tym w ciągu jednego dnia prawie 19%.
Nowy lek kosztuje 35 000 dolarów miesięcznie. Ilu pacjentów musiałoby go przyjmować, aby dwumiliardowy szacunek przychodów się sprawdził, zależy od liczby, która w specjalistycznych szacunkach różni się dziesięciokrotnie.
Umowa z Moderną opiewa na 2,25 mld dolarów. Do akcjonariuszy Roivantu dotrze z niej rzędu jedna piąta, a reszta ginie w strukturze właścicielskiej spółek zależnych.
Firma w ciągu kwartału odkupiła akcje własne za 208,7 mln dolarów. Drobny akcjonariusz mimo to posiada dziś mniejszą część Roivantu niż przed rokiem.
Z wartości rynkowej 29,5 mld dolarów rynek potrafi udokumentować około dziewięciu miliardów. Pozostałe 20 miliardów przypada na aktywa, z których żadne jeszcze nie zarabia.
Cały czas mówimy przy tym o spółce przynoszącej straty, która za ostatni kwartał wykazała skonsolidowaną stratę 290,6 mln dolarów. I o firmie, która leków sama od zera nie opracowuje: licencjonuje cząsteczki, które gdzie indziej utknęły, i każdą umieszcza w osobnej spółce zależnej z własnym zarządem, własnym finansowaniem i często również własnymi zewnętrznymi akcjonariuszami. Te spółki zależne nazywa Vants. Inwestor w jednej akcji nie kupuje jednego leku, lecz zestaw udziałów różnej wielkości w kilku firmach, a ta konstrukcja decyduje o tym, ile z każdego sukcesu klinicznego trafi do akcjonariusza Roivantu.
Dwanaście dni, w których zniknęło ryzyko regulacyjne i spadło ryzyko kliniczne
Pierwszego dnia 2026 roku akcja kosztowała około 22 dolarów, a Roivant nie miał na rynku ani jednego własnego leku. Przełom nastąpił 27 sierpnia, gdy FDA zatwierdziła Lisrayę dla dorosłych pacjentów z zapaleniem skórno-mięśniowym. Jest to pierwsza celowana terapia tej choroby w postaci tabletki i zaczęto ją przepisywać natychmiast. Podstawą było badanie fazy 3 VALOR z 241 pacjentami, w którym grupa otrzymująca dawkę 30 mg osiągnęła po 52 tygodniach średnią poprawę wyniku 46,5 wobec 31,2 w grupie placebo, a jednocześnie zdołała zmniejszyć dawki kortykosteroidów. Zatwierdzenie przyszło wcześniej, niż firma sama zakładała. Jeszcze w sierpniu Priovant planował komercyjny start dopiero na koniec września, ostatecznie lek był dostępny w dniu decyzji regulatora.
Dwanaście dni później nadeszła druga wiadomość i ta zaskoczyła rynek znacznie bardziej. Badanie fazy 2 PHocus testowało mosliciguat w nadciśnieniu płucnym związanym ze śródmiąższową chorobą płuc i obniżyło płucny opór naczyniowy o 56,3% w porównaniu z placebo. Firma określa to jako najwyższy spadek, jaki kiedykolwiek wykazano w randomizowanym kontrolowanym badaniu nadciśnienia płucnego. Sześciominutowy test chodu poprawił się o 35,2 metra w 16. tygodniu, poziom NT-proBNP spadł o 53,2%.
Decydujący był dystans do oczekiwań. TD Cowen zakładał spadek oporu o około 32 procent i poprawę chodu o 20 do 32 metrów. Rzeczywistość niemal podwoiła główny badany parametr, a poprawa dodatkowo pojawiła się w trzech niezależnych pomiarach jednocześnie. Badanie fazy 3 PHrontier już tymczasem rekrutuje pacjentów.
Akcja 8 września zamknęła się o 18,75% wyżej na poziomie 41,48 dolara, a w ciągu dnia osiągnęła 42,50 dolara, najwyżej w swojej historii. Analitycy natychmiast przepisali modele. Jefferies podniósł cel z 42 do 52 dolarów, twierdząc, że faza 3 jest według nich w dużej mierze pozbawiona ryzyka, TD Cowen przesunął cel z 50 na 55 dolarów, a Guggenheim z 42 na 46.
Tegoroczny wzrost nie opiera się jednak wyłącznie na tych dwóch tygodniach. Akcje rozpędzały się już od lutego, gdy brepocitinib odniósł sukces w badaniu fazy 2 w sarkoidozie skórnej, i ponownie w marcu po miliardowej umowie, którą Roivant zawarł z Moderną w sporze patentowym dotyczącym technologii otoczek, w których szczepionki mRNA dostają się do komórek. Sierpień i wrzesień były raczej kulminacją serii dobrych wiadomości niż samotnym skokiem.
Oba wydarzenia nie są jednak ze sobą powiązane tak, jak mogłoby się wydawać na podstawie reakcji kursu. W przypadku Lisrayi zniknęło ryzyko regulacyjne i zastąpiło je ryzyko komercyjne, czyli to, czy lek znajdzie pacjentów, lekarzy i refundację. W przypadku mosliciguatu ryzyko kliniczne gwałtownie spadło, ale nie zniknęło: 135 pacjentów w fazie 2 to nie to samo co planowanych 375 w fazie 3, gdzie efekt musi się powtórzyć na innej i szerszej próbie.