Oura sprzedaje miliony pierścieni rocznie. Inwestorzy dostaną teraz szansę postawić na jej dalszy wzrost
W ciągu dwunastu miesięcy do końca czerwca Oura sprzedała 3,6 miliona pierścieni. W trzech kwartałach do 30 czerwca zwiększyła przychody o 74% do 1214,5 mln dolarów, a zysk netto skoczył z 1,6 do 60,8 mln dolarów. Firma, której pierścień jeszcze kilka lat temu znali głównie wąscy entuzjaści danych o śnie, zmierza na Nasdaq pod tickerem $OURA.

Najważniejsze punkty
Oura sprzedała w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy 3,6 miliona pierścieni, a mimo to pokrywa tylko 2% światowych dostaw elektroniki noszonej. Jedna trzecia nowych klientów kupuje ją jako swoje pierwsze urządzenie, kolejna jedna trzecia nosi ją jednocześnie z zegarkiem innej marki.
Subskrypcja ma marżę brutto 89%, sprzedaż samego pierścienia około 46%. Udział członkostwa w przychodach mimo to przez dwa lata spadał, a odpowiada za to mechanizm, który uruchamia się z każdą nową generacją pierścienia.
Jedna wadliwa bateria obniżyła marżę brutto z 65 do 52%, a na reklamacje Oura utrzymuje rezerwę 132,3 mln dolarów. Błąd w aplikacji kosztuje jedną noc pracy, błąd w sprzęcie kosztuje transport w obie strony i nowy egzemplarz gratis.
Aplikacja oferuje dziś analizę krwi z pięćdziesięcioma wskaźnikami, dane z czujnika glukozy oraz płatną konsultację z lekarzem w 43 stanach USA. Od początku 2027 roku Oura ma figurować również w dziesięcioletnim programie amerykańskiego Medicare.
Prospekt nie ma wypełnionej ceny ani liczby oferowanych akcji, mimo to mówi się o wartości ponad 16 mld dolarów. Przy przychodach 1,425 mld dolarów za ostatnie dwanaście miesięcy byłby to mnożnik, jaki rynek płaci firmom programistycznym, a nie producentom elektroniki.
Pierścień nie musi być jednak najcenniejszą rzeczą, jaką Oura zyskuje z każdym nowym klientem. Ring 5 kosztuje od 399 dolarów, ale ponad 94% aktywacji pierścienia przechodzi do płatnego członkostwa za 5,99 dolara miesięcznie. Firma ma 5 milionów płacących członków, dwukrotnie więcej niż rok temu, i na ich danych buduje doradcę AI, funkcje metaboliczne, panele laboratoryjne, dokumentację medyczną, a od czerwca także przejście do licencjonowanego lekarza bezpośrednio w aplikacji.
Członkostwo ma marżę brutto 89%, a mimo to sprzęt nadal stanowi 80% przychodów. Do 18 września prospekt nie zawiera liczby oferowanych akcji ani przedziału cenowego, więc nadal nie wiadomo, ile inwestorzy zapłacą za akcję. Inwestor w IPO nie kupuje udziału w producencie popularnej elektroniki. Kupuje zakład, że pierścień będzie bramą wejściową do znacznie większego biznesu zdrowotnego.
Nawet po milionach sprzedanych pierścieni Oura pozostaje marginalnym graczem na rynku elektroniki noszonej
W ciągu dwunastu miesięcy do 30 czerwca, według danych IDC, na które powołuje się prospekt, dostarczono na świecie około 212 milionów urządzeń noszonych. Oura ze swoimi 3,6 miliona pierścieni pokryła około 2%. W kategorii inteligentnych pierścieni jest przy tym zdecydowanym liderem, więc ta liczba nie mierzy jej słabości, lecz to, jak mały wycinek rynku zajmuje cała kategoria. Tempo sprzedaży nie słabnie: w pierwszych dziewięciu miesiącach roku fiskalnego 2026 sprzedała 3,1 miliona pierścieni wobec 1,8 miliona w analogicznym okresie poprzedniego roku, a w całym roku fiskalnym 2025 było ich 2,3 miliona.
Bardziej interesujące niż udział w rynku jest to, skąd pochodzą klienci. W ankiecie wśród nowych członków, przeprowadzonej w kwietniu–czerwcu na 2972 osobach, 33% wskazało Ourę jako swoje pierwsze urządzenie noszone, a 29% zastąpiło nią inne urządzenie. Kolejne 37% nosi pierścień jednocześnie z zegarkiem lub opaską innej marki. Oura nie musi więc pokonać Apple Watch ani Garmina w każdej potyczce, znaczna część klientów płaci za oba urządzenia.
Przestrzeń pozostaje również geograficznie. Poza Stanami Zjednoczonymi w pierwszych dziewięciu miesiącach roku fiskalnego 2026 powstało mniej niż 20% przychodów ze sprzętu, więc międzynarodowa ekspansja dopiero się rozpoczyna. Sieć sprzedaży już istnieje, pierścień trafił do 56 krajów i około 8400 sklepów stacjonarnych, więc chodzi raczej o to, ile marketingu będzie wymagać budowanie popytu w każdym nowym kraju. Rynek krajowy też nie jest wyczerpany – wspomagana świadomość marki w grupie docelowej w USA wzrosła z około 15% na początku roku fiskalnego 2024 do około 38% tej wiosny. Wzrost świadomości firma jednak kupuje. Koszty sprzedaży i marketingu wzrosły w ciągu dziewięciu miesięcy ze 140,3 do 257,9 mln dolarów, czyli o 84%, szybciej niż same przychody.
Najmłodszym śladem są zakupy powtarzalne. Udział pierścieni sprzedanych obecnym klientom wzrósł z 5% w roku fiskalnym 2024 do 9% rok później i do 11% w ostatnich dziewięciu miesiącach. Przy produkcie z roczną gwarancją i nową generacją mniej więcej co półtora roku to dopiero początek cyklu odnowień, a nie ustabilizowane źródło przychodów.
Kategoria inteligentnych pierścieni jest wciąż mała, poza rynkiem amerykańskim Oura ledwo zaczęła działać, a na powrotach obecnych klientów dopiero zaczyna zarabiać. Sprzęt ma więc pole do wzrostu nawet po milionach sprzedanych egzemplarzy rocznie.